Przepraszam, że przez dłuższy czas nie pisałam ,alemiałam dużo zamieszania, postaram sie pisać regularnie. Jeśli kotoś to czyta prosze niech skomentuje. Jest to bardzo ważne. No nic nie poddaje sie bo wiem że chociaż kilka osób to czyta.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Sms był od Nialla. Chce sie spotkać, a ja przed sekundą umówiłam się z Olką. Co teraz? Zgodziłam sie na spotkanie z nim. Zadzwoniłam do Oli,że muszą pójść beze mnie,następnie poinformowałam moje przyjaciółki ,że idą na zakupy z rudowłosą dziewczynom. ( Pomimo koloru włosów jest bardzo miła :D ). Poszłam sie szykować. Założyłam to:
Około godziny 13 rozległ się dzwonek do drzwi.
-Wychodze!-krzyknęłam do dziewczyn i wyszłam.
-Cześć piękna.-tymi słowami powitał mnie blondyn i posłał najpiękniejszy uśmiech jaki kiedykolwiek widziałam.
-Hej- również posłałam mu uśmiech
-Wyglądasz....WOW... brak mi słów.- powiedział poczym sie zaśmiał
- Dzięki, ty też niczego sobie.- po raz 2 dzisiejszego dnia obdarowałam go uśmiechem.
Otworzył drzwiczki od samochodu i gestem ręki wskazał bym wsiadła do auta. Wsiadłam , po czym blondyn zamknął drzwiczki o pojazdu, następnie go okrążył i usiadł na miejscu kierowcy. Byłam ciekawa dokąd mnie zabiera, ale nie pytałam, bo wiem że by mi nie powiedział. Po10 minutach drogi zatrzymał się i powiedział żebym wysiadła i poczeka na niego , bo musi zaparkować.Wysiadłam i rozejrzałam sie do okoła. po chwili mój towarzysz był przy mnie.
Weszliśmy do parku i spacerowaliśmy w niezręcznej ciszy.
- Masz ochote na lody?-zapytał po długo panującej ciszy.
-Jasne, z przyjemnością.- Niall splótł nasze palce razem i pociągnął w stronę lodziarni. Popatrzyłam na niego zdezorientowana. On tylko ukazał rządek śnieżnobiałych zębów. To było urocze.Po chwili dotarliśmy na miejsce. Chłopak zamówił lody waniliowe. Po otrzymaniu naszego zamówienia wróciliśmy spowrotem do parku. Jedliśmy lody i się dużo śmialiśmy. Nagle potknęłam się o kamyk i gdyby nie Niall bym upadła. Jednak ubrudziłam swoją porcją lodów jego T-shirt.
-Dziękuje i przepraszam.-spojrzałam na plamę.
- Moja ulubiona koszulka. Zapłacisz mi za to- powiedział poczym sie zaśmiał i zaczął mnie gonić.Okropnie sie biega w obcasach. On był na tyle dobry ,że dawał mi fory. Przebiegłam przez ulicę Niall chciał za mną przebiec. Usłyszałam pisk opon odwróciłam się i zamarłam....
* Perspektywa Zuzy*
Świetnie się bawiłyśmy z tą dziewczyną, którą poznałyśmy na koncercie. Szkoda tylko że Katie nie ma z nami. Nagle zawibrował mi w kieszeni telefon. Oo.... Katie dzwoni...
-Halo......czemu płaczesz........ Co?!Ale jak to?.....dobrze......zaraz tam będziemy, zadzwonię po chłopaków.....papa Kocham cie, uważaj na siebie.- Ten telefon mnie cholernie przestraszył.
- Dziewczyny, koniec zakupów. Wsiadajcie do samochodu jedziemy do szpitala miejskiego- rozkazałam, po czym zadzwoniłam do chłopców poinformowałam ich o wszystkim. Wsiadłam do samochodu i ruszyłyśmy w stronę szpitala.
W szpitalu
Zobaczyłam siedzącą zapłakaną Katie na korytarzu. We trzy podbiegłyśmy do niej.
-Skarbie, jak to się stało? Powiedz nam.... Katie- zapytałam czule. Przytuliła się do mnie i wybuchła jeszcze większym płaczem.
Po 5 minutach przyjechali chłopcy.
-Co jest,co z nim, jak się ma, jak się czuje, jak to się stało?-zaczął wypytywać Liam.
-Może spokojniej, nie widzisz w jakim ona jest stanie- powiedziałam z aluzją.
- Przepraszam, ale chce wiedzieć co z moim przyjacielem.....
- Zuza, pamiętasz Davida? Mojego byłego?-zapytała Katie
- Co to mado rzeczy? Ale tak, pamiętam.-z tego Davida to parszywa gnida.
- Bo, Niall zaprosił mnie na spacer, potem poszliśmy na lody, wróciliśmy do parku, ja się potknęłam, on mnie złapałale przy tym ubrudziłam lodami jego koszulke, zaczął mnie gonić. Przebiegłam przez ulice on za mną i....i..- w tym momencie moja przyjaciółka wybuchła niepochamowanym płaczem- on.....został potrącony przez samochód a....a..... a kierowcą auta był David.
-O cholera- byłam przerażona tym co usłyszałam
- Zabije gnojka,zato co zrobił mojemu kumplowi- wtrącił się Zayn. W tej chwili wyszedł doktor.
-Doktorze, co z nim?- zapytał Harry.
- Państwo z rodziny?
- Nie....
- Niestety nie mogę udzielć państwu żadnych informacji.
-Jestem narzeczoną- rzuciła Katie wstając z krzesła jak oparzona. Popatrzyliśmy na nią ze zdziwieniem.
- Pani mogę powiedzieć. Zapraszam do gabinetu.- Katie weszła amy zostaliśmy na korytarzu. Tak bardzo się boje o moją przyjaciółkę..... obok mnie usiadł Harry. Na początku panowała cisza. Po chwili zaczął mnie pocieszać. Podniosłam głowe i napotkałam na jego zielone tęczówki. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy. Wtedy właśnie zakochałam się w Harrym Stylesie. Nie piosenkarzu ze znanego zespołu, tylko w chłopaku z Holmes Chapel Harrym Stylesie. Po dłuższym wpatrywaniu się w jego oczy spuściłam wzrok.
* Perspektywa Katie*
To co tam usłyszałam dobiło mnie. Ja..ja naprawdę się w nim zakochałam..... Teraz już mogę nie zobaczyć tego uśmiechu przez długi czas. On... zapadł w śpiączkę farmakologiczną. A co jeśli się nie wybudzi? Albo jak się wybudzi i nie będzie mnie pamiętał.... Wtedy mój świat się zawali do reszty.
-Dziękuje doktorze- podziękowałam i wszyłam z gabinetu. Wszystkie oczy spojrzały na mnie
- I co?- zapytał lokowaty. Ja rzuciłam torebką oparłam się o ściane wybuchłam po raz kolejny płaczem i osunęłam się po tej zimnej szpitalnej ścianie. Zuza od razu do mnie podeszła przytuliła i bujała nami bym się uspokoiła
- Dziękuje, za to że jesteś .- wyszeptałam jej do ucha. Wszyscy udali się do domu tylko ja zostałam w szpitalu a razem ze mną ONA prawdziwa, najlepsza przyjaciółka. Harry też został. Podejrzewamdla Zuzy.
* Następnego dnia*
Rano do szpitala przyszli wszyscy. Lekarz pozwolił jednej osobie wejść do Nialla. Wspólnie zadecydowaliśmy, że będę nią ja. Weszłam i zobaczyłam go w białej pościeli podłączonego do kilkunastu kabelków. Usiadłam na krześle obok jego łóżka chwyciłam za dłoń i łzy zaczęły spływać po moich policzkach.
-Niall, nie możesz mnie teraz zostawić, NIE TERAZ, Ja.... ja Cie kocham...- wtedy poczułam lekkie ściśnięcie mojej dłoni. Wiedziałam,że on usłyszał to co powiedziała. Moje kąciki ust mimowolnie uniosły się lekko ku górze......
Fajny.Pisz dalej czekam. :)
OdpowiedzUsuń